sobota, 20 maj 2017 22:12

82.27 Łukasza Grzeszczuka i najlepszy na świecie wynik Justyny Święty na 300m!

Na noszącym od kilku dni imię Zygmunta Szelesta stadionie Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie triumf w konkurencji memoriałowej – poświęconej pamięci patrona stadionu i mityngu – odniósł Łukasz Grzeszczuk. Ozdobą zawodów był także najszybszy w tym roku na świecie bieg pań na dystansie 300 metrów.
W tym roku rzut oszczepem rozegrany był w formule mieszanej – w jednym konkursie rywalizowali mężczyźni oraz kobiety. Na starcie pojawił się także stały uczestnik Memoriału, niespełna 10-letni Roch Krukowski. W sumie do Warszawy zjechało 13 najlepszych obecnie przedstawicieli rzutu oszczepem w Polsce. Po pierwszej serii rywalizacji mężczyzn liderem konkurencji memoriałowej był Marcin Krukowski, który uzyskał 78.09. Na tą próbę w drugiej serii świetnie odpowiedział Łukasz Grzeszczuk – 79.45. Zawodnik Warszawianki, triumfator z roku 2016, prowadzenia już nie oddał – rzucił później 80.90 i 82.27. Krukowski zatakował jeszcze klubowego kolegę posyłając oszczep 80.21. Triumfatorem rzutu oszczepem został Łukasz Grzeszczuk, który w pierwszym starcie sezonu zbliżył się do wynoszącego 83.00 minimum na mistrzostwa świata w Londynie. Drugi dziś był Marcin Krukowski, a podium uzupełnił Bartosz Osewski (79.89). W gronie kobiet najlepsza była Marta Kąkol (54.10), który wyprzedziła mistrzynię świata do lat 20 Klaudię Maruszewską (52.25) oraz Aleksandrę Ostrowską (50.64). Świetnie spisały się biegaczki startujące na dystansie 300 metrów. Rok temu Justyna Święty na Bielanach wypełniła olimpijskie minimum na 400 metrów – w tym sezonie na nieco krótszym dystansie potwierdziła świetne przygotowanie do sezonu. Podopieczna Aleksandra Matusińskiego – oklaskiwana z trybun m.in. przez Irenę Szewińską – uzyskała w Warszawie najlepszy wynik na świecie w biegu na 300 metrów. Polka na mecie zameldowała się z rezultatem 36.58 i wysunęła się na czoło światowych tabel! Druga była Martyna Dąbrowska, a jej wynik 36.96, był także lepszy od dotychczasowego numeru jeden w sezonie. Tradycją memoriału Szelesta jest rozgrywanie krótkiego wieloboju – ta forma rywalizacji ma popularyzować zmagania najwszechstronniejszych zawodników. Tradycyjnie do udziału w trójboju zaproszono zawodników zagranicznych. W gronie mężczyzn świetnie radził sobie Paweł Wiesiołek, który za tydzień wystartuje w dziesięcioboju w Götzis. Polak prowadził po dwóch konkurencjach (110 metrów przez płotki pokonał w 14.28, poprawiając życiówkę, i skoczył w dal 7.41), ale w kończącym zmagania rzucie oszczepem zdecydowanie pokonał go Czech Marek Lukáš i to właśnie ten zawodnik triumfował w memoriale. W rywalizacji kobiet najlepiej spisała się w biegu przez płotki, skoku wzwyż oraz pchnięciu kulą Izabela Mikołajczyk, która wyprzedziła Białorusinkę Katsiarynę Netsviateayevą oraz Brazylijkę, medalistkę igrzysk panamerykańskich, Vanessę Spinola. Zwycięski marsz kontynuuje kulomiot Konrad Bukowiecki. Na 3. Memoriale Zygmunta Szelesta halowy mistrz Europy triumfował z wynikiem 20.68 i zdecydowanie pokonał Jakuba Szyszkowskiego (19.96). Piąty w konkursie Jan Parol próbą na 18.69 wypełnił minimum PZLA na mistrzostwa Europy do lat 23 w Bydgoszczy. W biegu na 200 metrów panów Dominik Kopeć wygrał z czasem 20.94, lepszym od wskaźnika na kontynentalny czempionat w Bydgoszczy, i pokonał bardziej doświadczonych rywali z Rafałem Omelko na czele (dziś 20.96). Na 100 metrów kobiet wygrała zdecydowana faworytka, czyli Marika Popowicz-Drapała (11.57). W rywalizacji na 800 metrów najlepsi byli Paulina Mikiewicz-Łapińska (2:05.95) oraz Grzegorz Kunc (1:50.45). Wyjątkowy był konkurs skoku w dal kobiet, który poświęcony był pamięci zmarłej przed niespełna rokiem rekordzistce Polski w tej konkurencji Agacie Karczmarek. Z trybun zmagania obserwowała m.in. córka reprezentantki stołecznej Legii Zuzanna. Zwycięstwo na skoczni odniosła Anna Kiljan ze Skry Warszawa, która w najlepszej próbie pofrunęła na odległość 6.08. Na dwóch kolejnych miejscach zawody zakończyły zawodniczki Podlasia Białystok – Magdalena Żebrowska (5.94) oraz Ewa Korniluk (5.75).
Czytany 462 razy